<?xml version='1.0' encoding='UTF-8'?><?xml-stylesheet href="http://www.blogger.com/styles/atom.css" type="text/css"?><feed xmlns='http://www.w3.org/2005/Atom' xmlns:openSearch='http://a9.com/-/spec/opensearchrss/1.0/' xmlns:georss='http://www.georss.org/georss' xmlns:gd='http://schemas.google.com/g/2005' xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'><id>tag:blogger.com,1999:blog-2456492689239278800</id><updated>2012-02-16T11:29:11.904+01:00</updated><category term='bohaterowie'/><category term='postacie'/><category term='prolog'/><title type='text'>Silmarwen</title><subtitle type='html'></subtitle><link rel='http://schemas.google.com/g/2005#feed' type='application/atom+xml' href='http://silmarwen-demon-w-duszy.blogspot.com/feeds/posts/default'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2456492689239278800/posts/default?max-results=100'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://silmarwen-demon-w-duszy.blogspot.com/'/><link rel='hub' href='http://pubsubhubbub.appspot.com/'/><author><name>...</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09688331463939164137</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='26' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_pYKou5LfmpY/SSU4sVh0WVI/AAAAAAAAAAM/mgnHUrxMX_A/S220/deadinmyownmindbylarafairie4vc.jpeg'/></author><generator version='7.00' uri='http://www.blogger.com'>Blogger</generator><openSearch:totalResults>2</openSearch:totalResults><openSearch:startIndex>1</openSearch:startIndex><openSearch:itemsPerPage>100</openSearch:itemsPerPage><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2456492689239278800.post-2943598113034576098</id><published>2008-12-01T13:39:00.002+01:00</published><updated>2008-12-01T13:53:56.969+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='prolog'/><title type='text'>Prolog</title><content type='html'>&lt;DIV style=" text-align: justify"&gt;O zmierzchu w zamku Alatariel rozbrzmiewały krzyki małego chłopca, które roznosiły się po wszystkich komnatach.&lt;br /&gt;Dwie kobiety biegły w kierunku pokoju dziecka.&lt;br /&gt;- Co mu jest? – spytała się piękna kobieta, z długimi brązowymi włosami, które układały się w fale. Nosiła piękną suknię z koronkami i falbankami. Ze swymi anielskimi skrzydłami, wyglądała niczym bogini.&lt;br /&gt;- Nie wiem Pani Cathrine. – Powiedziała smutnym głosem służąca, próbowała złapać oddech. Chyba nigdy w życiu nie biegała tyle co w tej chwili.  – Panicz nagle zaczął krzyczeć i płakać. Zdaje się, że coś go bardzo boli. Nie mogłam go uciszyć i dowiedzieć , o co chodzi, więc natychmiast udałam się po Panią.&lt;br /&gt;W duszy królowej zaoponował niepokój, dlaczego jej ukochane dziecko tak cierpi.&lt;br /&gt;Dotarły do sypialni chłopca.&lt;br /&gt;- Dziękuję ci Helgano, możesz wrócić do swych zajęć – powiedziała łagodnie królowa.&lt;br /&gt;-Tak, Pani. – służąca stała jeszcze przez chwilę, ale nie miała już nic do roboty.&lt;br /&gt;Catherine pociągnęła za klamkę. Na środku pokoju, klęczało jej dziecko, trzymając się za głowę i wrzeszcząc w niebogłosy.&lt;br /&gt;- Ruarke! – podbiegła do niego zatroskana matka – Co ci jest?!  Przestań płakać! Powiedz co ci jest? – powtórzyła łagodnie.&lt;br /&gt;Dziesięcioletni chłopiec o czarnych krótkich włosach uspokoił się, czując przy sobie bliskość ukochanej matki. Jednak był słaby, mówił cicho.&lt;br /&gt;- Mamo... boli. – Miał mokre policzki od płaczu - Czuję jakby głowa miała mi zaraz pęknąć. Proszę, spraw aby przestało.&lt;br /&gt;- To tylko migrena – rzekła łagodnie, ocierając łzy swego małego skarbu – Zaraz dam ci coś do picia, lepiej się poczujesz. &lt;br /&gt;Ruarke zwinął się w kłębek i złapał za klatkę, jakby bolało go serce. Ponownie rozbrzmiewały krzyki. Catherine również cierpiała widząc go w tym stanie. Zaczynała się martwić czy to nie poważna choroba, ostatnio wiele słyszała o epidemiach które miały skutki śmiertelne. Odsunęła od siebie te myśl, to zwykła migrena wmawiała sobie. Chociaż wiedziała, że nie jest wcale taka zwykła.&lt;br /&gt;- Spójrz  na mnie.&lt;br /&gt;Podniósł głowę, spoglądając na matkę. Catherine przelękła się, w jego spojrzeniu było coś straszliwego, nieludzkiego. W czarnych oczach czaiła się bestia. Czarny smok. Czarnego smoka.&lt;br /&gt;- Silmarwen. – powiedziała na głos.&lt;br /&gt;- Co takiego? – usłyszała za sobą głos męża.&lt;br /&gt;Obejrzała się za ramię, patrzył na nich a właściwie na swego najstarszego syna. Po chwili podszedł do nich i spojrzał chłopcu w oczy.&lt;br /&gt;Królowa mocno przytuliła swe dziecko, chcąc je ochronić, kiedy zobaczyła, że dłonie męża spoczęły na rękojeści miecza.&lt;br /&gt;-Odejdź od niego – rozkazał mocnym głosem.&lt;br /&gt;-Nie! &lt;br /&gt;-Wiesz przecież, że prawo nakazuje Silmarwenów przyprowadzić przed oblicze króla. Jeśli natomiast ...&lt;br /&gt;-Wiem – powiedziała,  łza pojawiła się na policzku. – Przecież to twój syn! Nie możesz go zabić!&lt;br /&gt;-Niestety teraz nie jest już moim synem. Takie jest prawo. Nie przeciwstawiaj mi się.&lt;br /&gt;Wyciągnął miecz z pochwy. &lt;br /&gt;- Jeśli pozostawimy go przy życiu, to nie będzie dla nas przyszłości. &lt;br /&gt;Ruarke poczuł na swym czole pocałunek matki, która po chwili wstała. Oczy miała zalane łzami.&lt;br /&gt;Głowa zaczęła boleć jeszcze bardziej, gdy spojrzał na ojca.&lt;br /&gt;Poczuł ból. Wtedy z jego ciała wyłoniła się chmura dymu, czarna chmura, która przybrała postać smoka.&lt;br /&gt;Rzucił się do ataku.&lt;br /&gt;-Cathrine uciekaj!&lt;br /&gt;Smok machnął ogonem i odciął drogę ucieczki kobiecie.&lt;br /&gt;Król stanął do walki, ale bestia machnęła skrzydłem i powaliła swego przeciwnika. Silmarwen złapał w swych szponach kobietę, trzymając ją za skrzydła, otworzył paszczę z której wystawały kły. &lt;br /&gt;-Nie! – krzyknął z całych sił  Ruarke, próbując utrzymać się na nogach. – NIE RÓB TEGO!&lt;br /&gt;Smok zatrzymał się, spojrzał na małego chłopca, stali tak chwile wpatrując się nawzajem, żadne z nich nawet nie drgnęło. Smok w końcu ruszył się, wracając do zajecia jakie mu przerwano. &lt;br /&gt;Kiedy tak stali władca podniósł z ziemi oręż. Złapał swego syna.&lt;br /&gt;Ruarke zobaczył nad sobą miecz ojca, oraz jego wzrok który zdradzał zamiary. Nie rozumiał dlaczego.&lt;br /&gt;W ten do pomieszczenia wtargnęli rycerze.&lt;br /&gt;- Panie, co się... – głos im zamarł na ten widok oraz smoka, który za chwilę połknie królową.&lt;br /&gt;- Nie. – szepnął – Nie, tato!&lt;br /&gt;Silmarwen odrzucił od siebie swa potencjalna ofiarę. I atakował króla. &lt;br /&gt;Rycerze celowali z kusz w smoka, ale usłyszeli władczy głos.&lt;br /&gt;-CELUJCIE W KSIĘCIA!&lt;br /&gt;Wtedy wszystkie strzały wycelowane zostały w Ruarke, Widział że ręce im drżą, jakby nie wiedzieli czy naprawdę mają strzelać w królewskiego syna. W końcu jeden przełamał się i strzelił, inni zrobili dokładnie to samo.&lt;br /&gt;Czarny smok w ostatniej chwili zasłonił małego chłopca swymi skrzydłami.&lt;br /&gt;Złapał zębami Ruarke za koszulę w paszczy. Wyburzył ścianę, niszcząc całe skrzydło zamku. Przez dziurę wyleciał, odlatując jak najdalej.&lt;br /&gt;Dowódca rozkazał, aby nie przestawali. Jednak żadne już strzały ich nie dosięgały.&lt;br /&gt;Część rycerzy wybiegła przez drzwi i udała się w pogoń na swych wierzchowcach.&lt;br /&gt;Dowódca pomógł wstać królowi, który miał liczne rany, ale nie takie jak jego małżonka.&lt;br /&gt;-Pójdę po medyka – rzekł jeden z rycerzy i pomknął przed siebie.&lt;br /&gt;-Cathrine, nic ci nie jest? – zwrócił się do małżonki. Podtrzymywał jej głowę.&lt;br /&gt;Nie odpowiedziała.&lt;br /&gt;Patrzył na nią, cieszył się że żyje, jej rany nie były poważne, jedynie jej prawe skrzydło było dziwne wygięte jakby złamane.&lt;br /&gt;-Dlaczego? – szepnęła z drżącym głosem królowa - Dlaczego musiało wypaść właśnie na niego? Dlaczego?&lt;br /&gt;Szlochała w ramię męża.&lt;br /&gt;Król głaskał ją pogłowie, chcąc ją pocieszyć. Chociaż wiedział, że ta rana w jej sercu nigdy się nie zagoi. Podobnie jak i jego. Mimo iż nie zabił swego dziecka, czuł ,że je utracił na zawsze.&lt;br /&gt;- I co? – spytał się władca kiedy przybył posłaniec.&lt;br /&gt;&lt;I&gt; Niestety uciekli &lt;/I&gt; &lt;br /&gt;W głowie króla kłębiły się teraz myśli, że musi powiadomić Isilre. O przebudzeniu ducha Silmarwena.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2456492689239278800-2943598113034576098?l=silmarwen-demon-w-duszy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://silmarwen-demon-w-duszy.blogspot.com/feeds/2943598113034576098/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2456492689239278800&amp;postID=2943598113034576098' title='Komentarze (8)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2456492689239278800/posts/default/2943598113034576098'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2456492689239278800/posts/default/2943598113034576098'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://silmarwen-demon-w-duszy.blogspot.com/2008/12/prolog.html' title='Prolog'/><author><name>...</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09688331463939164137</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='26' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_pYKou5LfmpY/SSU4sVh0WVI/AAAAAAAAAAM/mgnHUrxMX_A/S220/deadinmyownmindbylarafairie4vc.jpeg'/></author><thr:total>8</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2456492689239278800.post-4242461322005368714</id><published>2008-12-01T12:37:00.000+01:00</published><updated>2008-12-01T12:40:24.200+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='bohaterowie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='postacie'/><title type='text'>Bohaterowie</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_pYKou5LfmpY/STPM8oVThGI/AAAAAAAAAA8/W4JYl5o3R14/s1600-h/ruarke.gif"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 150px; height: 150px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_pYKou5LfmpY/STPM8oVThGI/AAAAAAAAAA8/W4JYl5o3R14/s400/ruarke.gif" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5274784930571977826" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;niedługo będzie uzupełnione&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2456492689239278800-4242461322005368714?l=silmarwen-demon-w-duszy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://silmarwen-demon-w-duszy.blogspot.com/feeds/4242461322005368714/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2456492689239278800&amp;postID=4242461322005368714' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2456492689239278800/posts/default/4242461322005368714'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2456492689239278800/posts/default/4242461322005368714'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://silmarwen-demon-w-duszy.blogspot.com/2008/12/bohaterowie.html' title='Bohaterowie'/><author><name>...</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09688331463939164137</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='26' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_pYKou5LfmpY/SSU4sVh0WVI/AAAAAAAAAAM/mgnHUrxMX_A/S220/deadinmyownmindbylarafairie4vc.jpeg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_pYKou5LfmpY/STPM8oVThGI/AAAAAAAAAA8/W4JYl5o3R14/s72-c/ruarke.gif' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry></feed>
