O zmierzchu w zamku Alatariel rozbrzmiewały krzyki małego chłopca, które roznosiły się po wszystkich komnatach.
Dwie kobiety biegły w kierunku pokoju dziecka.
- Co mu jest? – spytaÅ‚a siÄ™ piÄ™kna kobieta, z dÅ‚ugimi brÄ…zowymi wÅ‚osami, które ukÅ‚adaÅ‚y siÄ™ w fale. NosiÅ‚a piÄ™knÄ… sukniÄ™ z koronkami i falbankami. Ze swymi anielskimi skrzydÅ‚ami, wyglÄ…daÅ‚a niczym bogini.
- Nie wiem Pani Cathrine. – PowiedziaÅ‚a smutnym gÅ‚osem sÅ‚użąca, próbowaÅ‚a zÅ‚apać oddech. Chyba nigdy w życiu nie biegaÅ‚a tyle co w tej chwili. – Panicz nagle zaczÄ…Å‚ krzyczeć i pÅ‚akać. Zdaje siÄ™, że coÅ› go bardzo boli. Nie mogÅ‚am go uciszyć i dowiedzieć , o co chodzi, wiÄ™c natychmiast udaÅ‚am siÄ™ po PaniÄ….
W duszy królowej zaoponował niepokój, dlaczego jej ukochane dziecko tak cierpi.
Dotarły do sypialni chłopca.
- DziÄ™kujÄ™ ci Helgano, możesz wrócić do swych zajęć – powiedziaÅ‚a Å‚agodnie królowa.
-Tak, Pani. – sÅ‚użąca staÅ‚a jeszcze przez chwilÄ™, ale nie miaÅ‚a już nic do roboty.
Catherine pociągnęła za klamkę. Na środku pokoju, klęczało jej dziecko, trzymając się za głowę i wrzeszcząc w niebogłosy.
- Ruarke! – podbiegÅ‚a do niego zatroskana matka
H1 Tekst nadrzędny
H2 Tekst nagłówek
H3 Tekst pod tytuł
H4 Tekst podrzędny
– Co ci jest?! PrzestaÅ„ pÅ‚akać! Powiedz co ci jest? – powtórzyÅ‚a Å‚agodnie.
Dziesięcioletni chłopiec o czarnych krótkich włosach uspokoił się, czując przy sobie bliskość ukochanej matki. Jednak był słaby, mówił cicho.
- Mamo... boli. – MiaÅ‚ mokre policzki od pÅ‚aczu - CzujÄ™ jakby gÅ‚owa miaÅ‚a mi zaraz pÄ™knąć. ProszÄ™, spraw aby przestaÅ‚o.
- To tylko migrena – rzekÅ‚a Å‚agodnie, ocierajÄ…c Å‚zy swego maÅ‚ego skarbu – Zaraz dam ci coÅ› do picia, lepiej siÄ™ poczujesz.
Ruarke zwinął się w kłębek i złapał za klatkę, jakby bolało go serce. Ponownie rozbrzmiewały krzyki. Catherine również cierpiała widząc go w tym stanie. Zaczynała się martwić czy to nie poważna choroba, ostatnio wiele słyszała o epidemiach które miały skutki śmiertelne. Odsunęła od siebie te myśl, to zwykła migrena wmawiała sobie. Chociaż wiedziała, że nie jest wcale taka zwykła.
- Spójrz na mnie.
Podniósł głowę, spoglądając na matkę. Catherine przelękła się, w jego spojrzeniu było coś straszliwego, nieludzkiego. W czarnych oczach czaiła się bestia. Czarny smok. Czarnego smoka.
- Silmarwen. – powiedziaÅ‚a na gÅ‚os.
- Co takiego? – usÅ‚yszaÅ‚a za sobÄ… gÅ‚os męża.
Obejrzała się za ramię, patrzył na nich a właściwie na swego najstarszego syna. Po chwili podszedł do nich i spojrzał chłopcu w oczy.
Królowa mocno przytuliła swe dziecko, chcąc je ochronić, kiedy zobaczyła, że dłonie męża spoczęły na rękojeści miecza.
-Odejdź od niego – rozkazaÅ‚ mocnym gÅ‚osem.
-Nie!
-Wiesz przecież, że prawo nakazuje Silmarwenów przyprowadzić przed oblicze króla. Jeśli natomiast ...
-Wiem – powiedziaÅ‚a, Å‚za pojawiÅ‚a siÄ™ na policzku. – Przecież to twój syn! Nie możesz go zabić!
-Niestety teraz nie jest już moim synem. Takie jest prawo. Nie przeciwstawiaj mi się.
WyciÄ…gnÄ…Å‚ miecz z pochwy.
- Jeśli pozostawimy go przy życiu, to nie będzie dla nas przyszłości.
Ruarke poczuł na swym czole pocałunek matki, która po chwili wstała. Oczy miała zalane łzami.
Głowa zaczęła boleć jeszcze bardziej, gdy spojrzał na ojca.
Poczuł ból. Wtedy z jego ciała wyłoniła się chmura dymu, czarna chmura, która przybrała postać smoka.
Rzucił się do ataku.
-Cathrine uciekaj!
Smok machnÄ…Å‚ ogonem i odciÄ…Å‚ drogÄ™ ucieczki kobiecie.
Król stanął do walki, ale bestia machnęła skrzydłem i powaliła swego przeciwnika. Silmarwen złapał w swych szponach kobietę, trzymając ją za skrzydła, otworzył paszczę z której wystawały kły.
-Nie! – krzyknÄ…Å‚ z caÅ‚ych siÅ‚ Ruarke, próbujÄ…c utrzymać siÄ™ na nogach. – NIE RÓB TEGO!
Smok zatrzymał się, spojrzał na małego chłopca, stali tak chwile wpatrując się nawzajem, żadne z nich nawet nie drgnęło. Smok w końcu ruszył się, wracając do zajecia jakie mu przerwano.
Kiedy tak stali władca podniósł z ziemi oręż. Złapał swego syna.
Ruarke zobaczył nad sobą miecz ojca, oraz jego wzrok który zdradzał zamiary. Nie rozumiał dlaczego.
W ten do pomieszczenia wtargnęli rycerze.
- Panie, co siÄ™... – gÅ‚os im zamarÅ‚ na ten widok oraz smoka, który za chwilÄ™ poÅ‚knie królowÄ….
- Nie. – szepnÄ…Å‚ – Nie, tato!
Silmarwen odrzucił od siebie swa potencjalna ofiarę. I atakował króla.
Rycerze celowali z kusz w smoka, ale usłyszeli władczy głos.
-CELUJCIE W KSIĘCIA!
Wtedy wszystkie strzały wycelowane zostały w Ruarke, Widział że ręce im drżą, jakby nie wiedzieli czy naprawdę mają strzelać w królewskiego syna. W końcu jeden przełamał się i strzelił, inni zrobili dokładnie to samo.
Czarny smok w ostatniej chwili zasłonił małego chłopca swymi skrzydłami.
Złapał zębami Ruarke za koszulę w paszczy. Wyburzył ścianę, niszcząc całe skrzydło zamku. Przez dziurę wyleciał, odlatując jak najdalej.
Dowódca rozkazał, aby nie przestawali. Jednak żadne już strzały ich nie dosięgały.
Część rycerzy wybiegła przez drzwi i udała się w pogoń na swych wierzchowcach.
Dowódca pomógł wstać królowi, który miał liczne rany, ale nie takie jak jego małżonka.
-PójdÄ™ po medyka – rzekÅ‚ jeden z rycerzy i pomknÄ…Å‚ przed siebie.
-Cathrine, nic ci nie jest? – zwróciÅ‚ siÄ™ do małżonki. PodtrzymywaÅ‚ jej gÅ‚owÄ™.
Nie odpowiedziała.
Patrzył na nią, cieszył się że żyje, jej rany nie były poważne, jedynie jej prawe skrzydło było dziwne wygięte jakby złamane.
-Dlaczego? – szepnęła z drżącym gÅ‚osem królowa - Dlaczego musiaÅ‚o wypaść wÅ‚aÅ›nie na niego? Dlaczego?
Szlochała w ramię męża.
Król głaskał ją pogłowie, chcąc ją pocieszyć. Chociaż wiedział, że ta rana w jej sercu nigdy się nie zagoi. Podobnie jak i jego. Mimo iż nie zabił swego dziecka, czuł ,że je utracił na zawsze.
- I co? – spytaÅ‚ siÄ™ wÅ‚adca kiedy przybyÅ‚ posÅ‚aniec.
Niestety uciekli
W głowie króla kłębiły się teraz myśli, że musi powiadomić Isilre. O przebudzeniu ducha Silmarwena.

Nigdy wcześniej nie czytałam tego typu opowiadań. Na początku myślałam, że to będzie opowiadanie o zwykłych ludziach żyjących w średniowiecznej Europie (czy mniej więcej coś w tym stylu), w ogóle całkiem umknęło mi, że królowa ma anielskie skrzydła. A tu co! Smok! Szczerze mówiąc nie wpadłabym na to (byłam pewna, że ten chłopiec umrze czy coś).
Pozdrawiam i dodaję do linków ^^
www.hime15.mylog.pl
Przeczytałam prolog i podoba mi się przede wszystkim to, jak opisujesz akcję.
Będziesz informować mnie o nowościach? Napisz mi czy też chcesz być informowana.
Dodałam do linków.
Pozdrawiam - norrington.mylog.pl
sabaku.ownlog.com
^^ czekam na kolerny rozdział, który mam nadzieje bedzie troszku dłuszy....
A ciebie przeklinam, bo mam czytać lektury, anie jakieś blogi!
Pozdrawiam ;)
Ins z www.piryt.ownlog.com
Czekam na ciąg dalszy, mam nadzieję, że mnie powiadomisz ^^
www.naznaczony.ownlog.com